Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2011

Chusta, czy nosidło? (+ 2 antybiotyki na raz?!)



Jeszcze Antka nie było w konkretnych planach, a ja już marzyłam o noszeniu dzieciątka w chuście. Widok maleństwa zamotanego w zwoje kolorowego materiału wzbudzał mój zachwyt i rozczulał. Dlatego z malutkim synkiem szybko udałam się do znajomej, która jest przewodniczącą Klubu Kangura, by nauczyć się wiązania i zdobyć kilka dobrych rad. I wszystko byłoby pięknie... Tyle, że Antoś cierpliwości do wiązania nie ma. Nawet, kiedy wiąże go na śpiocha, szybko się wybudza, prostuje nóżki.... i z całej naszej pracy nic nie wychodzi... Może jeszcze za wcześnie dla nas na chustowanie?

Tymczasem koleżanka zaczęła zachwalać nosidełko, które kupiła dla synka. Nosidełko nazywa się Bondolino i jest przeznaczone dla dzieci od urodzenia do 36 miesięcy. Nie wymaga tyle skomplikowanych zabiegów, co chusta i nie trzeba kupować różnych rozmiarów dla rodziców różniących się wzrostem, jak w przypadku chust (to dość istotne, bo ja mam 160cm wzrostu, a mąż 190 cm). A najważniejsze, że Antolek pozwala się do niego włożyć i po kilku minutach zasypia.

W sumie nie powinnam się zastanawiać... Tylko troszkę mi szkoda marzenia o chuście...


*****


Antoś od zeszłej niedzieli choruje i niestety zamiast poprawy, jest troszkę gorzej. Byliśmy wczoraj u lekarza i... No właśnie, lekarka przepisała mu aż dwa antybiotyki - zinnat i biodacynę do noska. Problem w tym, że Pani Doktor dziwnie się zachowywała: najpierw powiedziała: "no i po co Pani przyszła, teraz mam problem, a może by samo przeszło", potem 5 razy zmieniała wersję podawania leków, gadając przy tym, jakby była pod wpływem środków odurzających... No i szczerze mówiąc mam problem, czy powinnam młodemu podać oba antybiotyki, czy wstrzymać się do poniedziałku i iść do mojej lekarki. Na razie daje tylko ten do noska (mały ma żółty katar i czerwone gardło, odrobinę podwyższoną temperaturę), bo wydaje mi się, że dwa antybiotyki na raz u tak małego dziecka, to trochę przesada. A Wy, co o tym sądzicie?

piątek, 2 września 2011

Uczymy się...



Rozpoczął się rok szkolny, więc nadszedł czas nauki. Musimy się wziąć za siebie, zwłaszcza, że mój synek jest już prawie dorosły - dziś skończył miesiąc. Jego dorosłość wyznacza nie tylko metryka, ale i wzrost, a konkretnie waga. Wczoraj okazało się, że Antoś od momentu wypisania ze szpitala, przytył prawie kilogram. W sumie nic dziwnego, jak się tyle je, trudno nie przybierać na wadze ;)

Jak już wspomniałam uczymy się. Ja czytam książki, które wcześniej nie były mi znane, a dane mi było je pożyczyć od Przewodniczącej Klubu Kangura w moim mieście (o tym będzie osobny post). A jak już jesteśmy przy Klubie Kangura, to wiadomo czego jeszcze uczymy się z Antośkiem :) Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości - uczymy się chustowania :)


Zaczęliśmy w poniedziałek. Po krótkim pokazie skomplikowanych ruchów, musiałam parę razy zawiązać się z lalką (nawiasem mówiąc strasznie ciężką), a potem zawiązano mnie z Antolkiem. Było fajnie, dopóki Młody się nie obudził i nie zażądał cyca... No bo będą Go tu w jakieś szmatki opatulać, a dostępu do cycusia nie ma ;p

Przez dwa kolejne dni nic z chustowania nie wyszło, ale przedwczoraj odnieśliśmy mały sukces. Wczoraj udało nam się zachustować dwukrotnie. Niestety trzeci raz, kiedy wracaliśmy z przychodni, już się nie dało. Całe szczęście, że to raptem 200 metrów od domku :)

Dziś była kolejna próba. Właśnie siedzimy przed lapkiem - Antoś sobie smacznie śpi, a ja mam w końcu wolne obie ręce... Mam nadzieję, że w końcu zaskoczy i da się nosić nie tylko "na śpiocha"...

Mi noszenie dziecka w ten sposób bardzo się spodobało, wierzę, że Antolkowi też przypadnie do gustu... Minus jest tylko jeden - wymarzona chusta kosztuje ponad 400zł :/

ps. Wiem, że można kupić tańszą, ale nie zawsze się opłaca. Teraz trzymam synka w chuście z 1985 roku, która wygląda niemal, jak nowa (to właśnie ta za ponad cztery stówki), niestety pożyczono mi ją tylko na chwilkę.