Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dorosły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dorosły. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 listopada 2011

Ćwierć roczku...



Wydaje się, że to było zaledwie kilka dni temu... Ile dokładnie? Kiedy zaczynam liczyć, wychodzi jakaś ogromna suma maleńkich jednostek czasu, które składają się na trzy miesiące...
Trzy miesiące... Dla nas, dorosłych to tak niewiele. Dla Niego to całe życie.
Maciupeńki Okruszek, którego przyniosłam do domu, wyrasta na prawdziwego mężczyznę. Już nie 52 centymetry, a całe 60... Już nie 2950 gramów, a całe 5600... Doroślak...
To zaledwie trzy miesiące, a Antoś zmienił się tak bardzo... Już nie jest taki chudziutki, na Jego ciałku pojawiły się apetyczne fałdki, które z wielką namiętnością i dokładnością wycałowuję przy każdej okazji... Już nie jest taką gapą, choć wciąż jest cudownym głupolkiem, który czasem wypluwa pierś, odwraca się i zasysa moje ramię, a potem denerwuje się, że nie leci mleczko... Już nie jest takim cycofilem, choć piersi pełne mleka nadal pozostają centrum Jego zainteresowań... Dzisiejszy Antoni potrafi sam się zabawić, spać przez kilka godzin bez przerwy i spokojnie leżeć w wózku na spacerze... Rozmawia ze swoją mamą co rano, a potem śmieje się do miśków z karuzeli, uważnie obserwuje półkę z książkami, zastanawiając się, którą przeczyta najpierw, ale mimo to, wciąż pozostaje wierny Marilyn Monroe, zawieszonej nad naszym łóżkiem...
I choć troszkę mi szkoda, że rośnie tak szybko, to cieszę się niesamowicie, że mogę już bez strachu przytulić mocno mojego Małego Mężczyznę :)

Ps. A'propos "magicznych trzech miesięcy", muszę przyznać, że w dniu dzisiejszym mój synek zachowywał się poważnie, jak na taki nobliwy wiek przystało ;)